Wzdłuż oceanu


Via Atlantico
Z Santiago wyjeżdżamy wcześnie, zanim jeszcze zacznie obowiązywać płatne parkowanie. Jest zimno, deszczowo, a w tym mieście nie mamy już nic do oglądania. Wyruszamy z powrotem do Portugalii, tym razem jadąc drogą na wybrzeżu. Krajobrazy galicyjskich gór nie pasują do stereotypu o Hiszpanii – tutaj jest gęsty, prawie tropikalny las i żyzne pola uprawne. To lasy deszczowe strefy umiarkowanej – wilgotne, mgliste i bardzo gęste, nie zrzucające na zimę liści, formacje roślinne. Mgła i ciągła mżawka zdecydowanie podejmują decyzje, że nie będzie latania.

Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Rybak na rzece Rio Minho.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Zycie codzienne.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Kobiety pompujace paddleboardy.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Santana, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. XXX, Portugalia, 6.2018. Zycie codzienne.

 

Północne wybrzeże Portugalii

Granica między Hiszpanią a Portugalią biegnie nurtem Rio Minho, nad którą zjeżdżamy z autostrady. Jeździmy lokalnymi drogami oglądając rozlewiska tej wielkiej rzeki, jeżdżąc budyniowe ciasteczka pastel de nata i chodzimy po deszczowej plaży. Senna atmosfera miasteczka Santana i nisko zawieszone chmury sprawiają wrażenie kurortu poza sezonem. Północne wybrzeże Portugalii bardzo przypomina bałtyckie – szerokie piaszczyste plaże, nadmorskie porośnięte trawą wydmy i pochmurna pogoda. To trochę rozczarowujące, bo spodziewałem się ostrych skał zalewanych przez wysokie, rozbryzgujące się fale, jak na południu kraju. Największe zainteresowanie mieszkańców tego spokojnego miasteczka budzi plan jakiegoś portugalskiego serialu paradokumentalnego.

 

Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Dworzec kolejowy.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Zabytkowy dom.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Dzieci grajace w koszykowke.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Krajobraz polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Krajobraz polnocnej Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Kamieniste wybrzeze Oceanu Atlantyckiego.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Kutry rybackie w porcie.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Ocean Atlantycki.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Kutry rybackie w porcie.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Flaga Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Zycie codzienne na prowincji.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. XXX, Portugalia, 6.2018. Zycie codzienne.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Flaga Portugalii.
Fot. Mateusz Grochocki/East News. Vila Praia de Ancora, Portugalia, 6.2018. Plaza w polnocnej Portugalii noca.

Vila Praia de Ancora
To jedno z spokojnych, turystycznych miasteczek na północnym wybrzeżu Portugalii. Zatrzymujemy się tu na obiad (dobry dorsz i niedobry stek), a Irkowi tak się ono podoba, że decyduje się zostać w nim na noc. Trochę odpoczywamy, trochę spacerujemy, mimo że ta miejscowość nie oferuje zbyt wielu atrakcji. Mijamy bardzo senne kawiarnie, brzydkie letnie domy i stare, biedne domy rybackie. Najciekawszym miejscem wydaje się chyba port, gdzie jesteśmy świadkami spuszczania kutra przed wieczornym połowem. No i oczywiście widok na spokojne morze, które zlewa się z szarym niebem. Większość mieszkańców miasteczka też wydaje się zajmować jedyną atrakcją tego miejsca – spacerami po nabrzeżu lub przesiadywaniem w kawiarni. Jesteśmy świadkami klęski 1:1 drużyny Portugalii z Iranem, bo tu dużo osób kibicuje oglądając wspólnie mecze w barach. Tu ludzie chyba w ogóle bardziej garną do siebie zamiast przesiadywać w domach. Na pożegnalną kolacje udaje nam się zjeść to, co tu jest najlepsze – grillowane ryby: sardynki i dorsze. Pyszne i w całkiem rozsądnej cenie jak na Europę Zachodnią (35e/3os).