Floya


Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Widok na miasto Tromso, wyspe Tromsoya i okolice z gory Floya.

Kolejka Fjellheisen
Na ląd (Tromso leży na wyspie Tromsøya) przeprawiliśmy się, żeby wjechać kolejką na górę Fløya. Nie jest to tania rzecz (190 NOK za osobę za cztery minuty jazdy!), ale podejście 400 m w zimie (a tu jest bardzo dużo śniegu) wydało nam się absolutnie niemożliwe. Tym bardziej, że tutejsze góry mają dość dziwny wygląd – najpierw są bardzo ostre, a czym wyżej tym bardziej płaskie. Widok na powoli pogrążającą się w ciemności wyspę Tromso i okoliczne fjordy, góry i wyspy jest po prostu magiczny. Światła Tromso migoczą z powodu odległości, a zaśnieżone góry otaczające to miasto robią ogromne wrażenie. Zachwyceni widokiem idziemy przez chwilę po zmrożonym śniegu w stronę niezbyt już oddalonego szczyty Fløya. Robi się coraz ciemniej i zaczyna padać śnieg, więc rozsądek każe nam szybko zawrócić, ale i tak na tym śnieżnym płaskowyżu czujemy się jakbyśmy dotarli na biegun.

Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Zorza Polarna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Zorza Polarna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zorza polarna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zorza polarna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zorza polarna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zorza polarna.

Znów zorza
Korzystając z aplikacji na telefony oraz własnych obserwacji przez okno, zauważamy ślady zorzy (wśród lamp zabudowy i ulic zorza polarna wydaje się trudną do zauważenia bladą plamą) i postanawiamy zejść nad morze z naszego domu przy ulicy Polarvegen. Wystarczy trochę odejść od domów i przyzwyczaić oczy do ciemności, a zorza wyglądają już znacznie ciekawej. To niesamowite, świecące na zielono (a czasami na purpurowo) chmury, które migoczą i powoli się poruszają. Ponieważ większość ludzkości nie jest przyzwyczajona do takiego widowiska (oprócz Norwegów – ci uprawiają swój jogging jak gdyby nic ciekawego nie miało miejsca), sprawia to wrażenie przebywania na innej planecie, bo niebo normalnie się w ten sposób nie zachowuje. Zorza ma też ciekawą właściwość, że lepiej wychodzi na zdjęciach – kołyszące się wstęgi podczas długich ekspozycji wtapiają się w bardziej okazały obraz, a widzenie skotopowe nie ogranicza już jej seledynowego odcienia. Raz zorza staje się bardziej wyraźna, a raz zanika, więc przewidywanie jej wystąpienia jest trudne. Mierzenie prędkości wiatru słonecznego daje tylko ogólne pojęcie. W wyjątkowych przypadkach burzy magnetycznej (raz na kilkanaście lat) zorza może być widziana nawet w Polsce. Raz na kilkaset – nawet w krajach śródziemnomorskich. Zwykle zorza trwa kilkanaście minut że zmienną aktywnością, w pierwszej połowie nocy.

Jak właściwie wygląda noc polarna?
Na tej szerokości dzień polarny (i tak samo noc) trwa ok dwóch miesięcy. Przez dwa miesiące słońce zatacza koła na niebie ani razu nie chowając się za horyzontem, cztery miesiące wiosny i jesieni gdzie słońce zachowuje się mniej więcej w znajomy nam sposób (słońce zatacza znacznie mniejsze koła, więc porusza się po niebie znacznie wolniej) , a potem następują dwa miesiące nocy, gdzie można liczyć najwyżej na coś przypominającą jutrzenkę przed świtem. Czym bardziej w stronę biegunów, a zaczynając od koła podbiegunowego, ten efekt staje się coraz wyraźniejszy.