Tromso


Śniadanie przerywa nam zarządczyni mieszkania wraz z majstrem o wyjątkowo swojskich rysach twarzy, który (bardzo zgrubnie) mierzy kuchenkę, w związku z jej awarią. Dziś jesteśmy zmęczeni, bo samo poruszanie się w tych wszystkich zimowych ubraniach jest wyczerpujące. Irek nie nadaje się dziś na wycieczkę, więc jedziemy autobusem do miasta. Komunikacja publiczna jest tu świetna, ale strasznie droga. Bilet kupiony u kierowcy kosztuje 50 NOK (25 zł) za osobę, ale my kupujemy je przez aplikację na telefon (płatność kartą kredytową) za 30 NOK. Mimo wszystko dziś na same bilety autobusowe wydamy jakieś 100 zł. Przystanki są tu zamontowane odwrotnie niż na całym świecie – wiata jest otwarta drugą stroną niż droga, by chronić pasażerów przed zimnymi wiatrami. Same autobusy różnią się od innych jeszcze tym, że wożą łańcuchy na koła i mają zamontowane ładowarki do telefonów.

Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Przystanek autobusowy.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Przystanek autobusowy.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Widok z wnetrza autobusu.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Zabytkowy kosciol.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Zabytkowy kosciol.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Biblioteka publiczna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Biblioteka publiczna.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Prot.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Prot.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Prot.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso. Prot.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Katedra Arktyczna (Katedra Morza Arktycznego).
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Zabudowa miasta Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Katedra Arktyczna (Katedra Morza Arktycznego).

Wrota Arktyki
Tromso nie jest dużym miastem, ale pełni rolę stolicy regionu jest więc dość miejskie. Jest tu terminal promowy łączący okoliczne miejscowości i wyspy, najbardziej wysunięty na północ uniwersytet na świecie i biskupstwo Arktyki. Jest też dużo kawiarni pełnych ludzi, restauracji, supermarketów czy dizajnerskich sklepów z zimowym ubraniem. To naprawdę ostatnie większe miasto świata na północy. Chyba wszyscy już wiedzą, że w Norwegii jest drogo – dania obiadowe zaczynają się w restauracjach od 350 NOK (150 zł), a zestaw obiadowy za 100 NOK można uznać za świetną ofertę. Za to ceny w kawiarniach (40 NOK za kawę) znacznie zbliżają się do cen w sieciowych kawiarniach w Polsce, co świadczy raczej o ich absurdalnie wysokich cenach u nas. Cukierniczą specjalnością Norwegii są bułeczki drożdżowe (40 NOK) – ja biorę z cynamonem i kardamonem, a Agnieszka słonecznego paczką kremem (jest pieczony, a nie smażony jak w Polsce), który przygotowuje się z okazji końca nocy polarnej.

Tromsø
W Tromso oglądamy takie atrakcje jak kolorowe drewniane spichlerze nad wodą czy pomniki słynnych polarników. Główny plac miasta nosi imię Roalda Amundsena, bo stąd wyruszały wyprawy arktyczne, a wielu ówczesnych mieszkańców miasta brało w nich udział. O wszystkim tym można dowiedzieć się w muzeum polarnym, ma które nas nie stać (nic strasznego, bo Agnieszka i tak wolałaby pewnie nie oglądać wypchanych fok). Miasto jest też ważne dla kultury miejscowego mongoidalnego ludu Lapończyków (Saamów), którzy w lutym organizują tu swoje święto. Autobusem (50 NOK) przejeżdżamy wysokim mostem (one są tak wysokie, bo nie przeszkadzać w żegludze) na drugą stronę zatoki. Tam oglądamy z zewnątrz (na wejście nam szkoda 50 NOK) charakterystyczny modernistyczny Kościół Morza Lodowatego (trochę przypomina katedrę w Reykjaviku).