Arktyka


Daleka Północ
Tromso jest położone bardzo daleko na północy. Naprawdę bardzo daleko. To jedno z ostatnich większych miast wysuniętych tak daleko na północ w Europie – dalej niż Murmańsk, Reykjavik czy Nuuk (stolica Grenlandii). Tak daleko, że zorzę polarną można tam obserwować na głową, a nie – jak w wielu innych miejscach – nisko nad północnym horyzontem. No i my własne jedziemy tam zobaczyć tę zorzę: jeśli tylko uda nam się znaleźć bezchmurne niebo bezksiężycową noc, to nie powinno już byc z tym problemu. Zupełnym przypadkiem jakoś dziś wypada pierwszy dzień lata w Tromso, czyli koniec nocy polarnej. Co nie zmienia faktu, że dzień tu trwa mniej więcej od 11 do 13.

Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Statek w porcie.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Zabudowania portowe.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Port.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Plac zabaw nad morzem.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Droga.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Droga.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso. Port.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Tromso, Norwegia, 1.2018. Krajobraz polnocnej Norwegii – okolice Tromso.

Ostatnie miasto
Tromso to żadnym wypadku nie jest duże miasto. Po drodze z lotniska widzimy tradycyjne norweskie, czerwone, drewniane domy z wielkimi oknami. Nasze mieszkanie jest małe i urządzone w garażu lub szopie, i, niestety, na razie nie działa w nim kuchnia. Dziś herbatę robimy u sąsiadów. Po małym posiłku wybieramy się na polowanie na zorzę, bo warunki są niezłe (nów księżyca, brak chmur i dość wysoka aktywność magnetyczna słońca). Po drodze widzimy typowe norweskie krajobrazy: wysokie mosty, pod którymi mogą przepłynąć statki, domy z ogromnymi oknami (by wykorzystać w całości to ograniczone słońce) urządzone w stylu kompozycji z Ikei i wielometrowe zaspy śniegu. Ludzie tak tęsknią tu za słońcem, że nie gaszą światła w nieużywanych pokojach lub zostawiają zapalone lampki w oknach, gdy opuszczają domy. Część domów w ogóle jest oświetlona z zewnątrz, podobnie jak wszystkie drogi.

Nasza pierwsza zorza
Zorza polarna nigdy nie jest zbyt jasna i, aby ją lepiej zobaczyć, staramy się oddalić od świateł miasta. Nie jest to łatwe, bo wszyscy mieszkają tu w domkach jednorodzinnych przy głównej drodze, która też jest bardzo szczodrze oświetlona (prąd jest tu tani i ekologiczny). W kilku miejscach udaje nam się zobaczyć przez szybę samochodu blade, seledynowe obłoki, które falują i często znikają. Przed właściwym podziwianiem i fotografowaniem powstrzymuje nas właściwie brak miejsca do zatrzymania się. Wąska droga bez pobocza z wysokimi zaspami śniegu oraz brak skrzyżowań, bo po jednej stronie jest morze, a po drugiej góry, w których Norwegowie nie budują domów. Przez kilkanaście kilometrów nie ma miejsca, gdzie się zatrzymać, a my się robimy coraz bardziej zmęczeni. Po kilkudziesięciu minutach zorza znika. Podobno teraz jest widoczna nad Grenlandią i Kanadą. Po wyjściu z samochodu od razu łapią nas drgawki. Jest zimno – minus kilkanaście stopni, ale wilgotność powietrza chyba wyższa niż podczas zimy w Polsce, przez co niska temperatura jest bardziej dokuczliwa. Biorąc pod uwagę lokalizację Tromso i tak jest tu nieźle, ale to już zasługa Golfsztromu, który psuje pogodę na wschodnim wybrzeżu Ameryki i poprawia (podnosi temperaturę, łagodzi roczną różnice temperatur i uspokaja sztormy) w północno-zachodniej Europie.