Sapa


Ucieczka przed komarami

Zdecydowaliśmy się jechać w góry – do Sapa. Czujemy się już lepiej i tam prawdopodobnie jest znacznie mniej komarów. Sapa jest położone w górach (Ok. 1600 m), więc temperatury wynoszą kilkanaście stopni o tej porze roku. Podróż odbywa się nocnym autobusem z kuszetkami. Trochę to bez sensu w naszym wypadku, bo mieliśmy cały dzień wolny, a droga nie jest aż tak długa, żeby się jakoś wyspać (5h). No ale taki tu mają zwyczaj. Oczywiście biały człowiek nie rozłoży się tu wygodnie w tych kuszetkach, ale w sumie przejazd jest znośny. Trochę to wygląda jak leżanki w klasie biznesowej w samolotach. Szkoda tylko było bezsensownego dwugodzinnego czekania w smrodzie przy drodze wylotowej z Hanoi w miejscu słabo udającym dworzec.

 

Sapa, 4 rano

Trochę wkurza nas tutejsza organizacja. W Sapa jesteśmy o 4 rano, ale dopiero o 6 wychodzimy z autobusu i pojawia się jakiś plan dnia. Na początku przychodzą po nas kobiety z miejscowego plemienia Hmong (znaki charakterystyczne: kraciasta chustka na głowie, krótka kolorowa spódnica i chińskie gumiaki na nogach) zaproponować nocleg tym bez rezerwacji i planów. Potem jak zwykle każdy idzie w swoją stronę, po nas jako jednych z pierwszych przychodzi jakiś koleś i zawozi do hotelu na śniadanie i odświeżenie się. Agnieszka pierwszy raz w Wietnamie wymiotuje ze zmęczenia. Wcale nie jest tu mniej komarów niż w Hanoi. Jest za to zimno, mokro i błotniście. Ktoś chyba położył research.

 

Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Handlarki z plemienia Hmong.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Sklep przemyslowy.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Handlarki z plemienia Hmong.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Handlarka z plemienia Hmong na tle straganow ze sprzetem trekkingowym.

 

Pani Hmong

Rano mamy możliwość się odświeżyć się i zjeść śniadanie. Jesteśmy potwornie zmęczeni, ale jajka i kawa na śniadanie skutecznie poprawiają humor. Po pewnym czasie (tu w ogóle albo na coś się bez sensu czeka albo wszyscy nagle się spieszą), przychodzi przemiła kobieta z plemienia Czarnych Hmongów wziąć nas na półdniową wycieczkę. Wybraliśmy lżejszy plan wycieczek zamiast trzydniowego trekkingu i nocowaniu w chatach miejscowych, ponieważ jest to dla nas nowe miejsce, pierwszy razy biorę Agnieszkę na coś takiego, jesteśmy już bardzo zmęczeni i staramy się unikać komarów. Pani Hmong (widać tu tylko ich kobiety, bo mężczyźni się głównie obijają) ma długą kitę do pasa, pikowaną kurtkę, wzorzystą spódnice, pończochy i nogawice zawijane jak bandaż.

 

Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Amfiteatr.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Budowa.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Budowa domu.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Zycie codzienne.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Tragarze z plemienia Hmong.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Handlarki z plemienia Hmong.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai. Stragan uliczny i streetfood.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.
Fot. Mateusz Grochocki/East News Wietnam, Sapa, 10.2017. Sapa – baza wypadowa na trekkingi po prowincji Lao Cai.

 

Miasto Sapa

Sapa nie jest pięknym miastem. Właściwie jest wyjątkowo brzydkie, ale w jakiś sposób przypomina Zakopane, tylko takie z trzeciego świata – zabłocone, nieasfaltowane ulice, kury chodzące luzem i ogólna atmosfera tymczasowości. Żeby nie utopić butów w tutejszym gliniastym błocie, nakładamy torebki foliowe na skarpetki. Sapa leży na wzgórzu otoczone przez najostrzejsze góry, jakie widziałem. Widok w większości przesłaniają chmury (jak prawie codziennie w Sapa), ale i tak jest niesamowity. Najwyższa góra Indochin Fan Si Pan, tarasy ryżowe (teraz akurat są po zbiorach i nie wyglądają zbyt ciekawie) i mgła w dolinach to widok warty drogi do tego miasta. Zbocza gór są tu absurdalnie ostre, więc powodzie i intensywne opady deszczu często powodują osunięcia ziemi. Po drodze widzimy często prace inżynieryjne i naprawy infrastruktury. I to dość poważne, bo wywrócił się np. ogromny słup energetyczny. Ciagle się psikamy DEET, zakrywamy kończyny i uważamy na komary. Liczymy godziny pełnej czujności. Zostało jeszcze ok. 100 do powrotu do Polski. Od Muggi mam już plamy na ubraniach.