Świątynia Białego Obłoku


Imperium Chińskie
Przed wylotem z Polski planowałem różne wycieczki z Pekinu, ale szybko okazało się, że to miasto jest tak wielkie, że wyjazd do innego to byłaby prawdziwa wyprawa. Nawet takie Chengde pod Pekinem to jak wycieczka z Warszawy do Krakowa, a całe Chiny są tak wielkie jak Europa. Postanawiamy więc zostać w Pekinie i poznać jego mniej oczywiste dzielnice. Ciekawostka: Chińczyk zawsze wie, gdzie są poszczególne strony świata. Miejsca często podaje się np. “ileś metrów na wschód” itd., a przy wyjściu z metra zawsze jest informacja, w którą stronę znajduje się północ. Ulice mają nazwy, ale raczej praktyczne niż oryginalne – ulica może się nazywać np. druga północna ulica okrężna. W Pekinie większość nazw ulic (nieokrężnych) pochodzi od starożytnych bram miasta.

Targ herbaciany
Dziś jedziemy na targ herbaciany w okolicach Dworca Zachodniego. Jest to targ hurtowy i absolutnie nie ma klimatu starochińskiej herbaciarni. Jest tu za to bardzo dużo sprzedawców z bardzo, bardzo wieloma gatunkami herbaty. Nie wiedziałem, że herbata może się aż tak różnić od siebie wyglądem. Na uwagę zasługują prasowane w talerze pu’ery oraz susze składające się z samych kwiatów. Niestety ceny są bardzo wysokie jak na nasze standardy, a handlarze bardzo dobrze znają się na swojej pracy, więc dużo czasu tam nie spędzamy w obawie o to, że wydamy tu całe pieniądze. Ceny zaczynają się od 250y za funt, co jak na chińskie warunki pewnie jest dobrą ofertą, ale na europejskie – absolutnie przerażającą. Kupujemy najmniejszą porcję ulunga, bo nie wiemy, czy to w porządku tak degustować i wyjść bez płacenia, i uciekamy stamtąd. Udało nam się uczestniczyć w chińskiej ceremonii herbacianej, ale tak naprawdę przejść się na ten targ bez zamiaru kupowania, to trochę bez sensu, bo sprzedawcy są wyjątkowo nachalni. Żeby było ciekawiej, na najwyższym piętrze mieści się giełda fotograficzna. Nas niestety stać tylko na herbatę z supermarketu, która tutaj i tak pewnie będzie znacznie lepsza niż w Polsce.

Świątynia Biayun Guan
Dziś oglądamy mniej oblegane przez turystów miejsca – i rzeczywiście Świątynia Białej Chmury, krajowe centrum taoizmu, nie przyciąga specjalnych tłumów (mimo że ma 1300 lat). To też chyba pierwsza świątynia taoistyczna, jaką mamy okazje oglądać, choć wyglądem jakoś nie różni się od buddyjskich. Taozim to rdzennie chińska ludowa i mistyczna religia bez jednego głównego nurtu. Być może też z tego powodu jest też znacznie mniej popularna od buddyzmu. Najłatwiej te religie odróżnić po kapłanach (taoiści mają granatowe piżamy, koki i długie brody, a buddyści są łysi i noszą pomarańczowe lub szare szaty) i obecnych tu symbolach yingyang. Większość ludzi tu się modli (w ten sam sposób jak innych chińskich religiach), a nie robi autoportrety, więc atmosfera wydaje się poważniejsza.


Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.