Park Beihai


Park Beihai

Dziś jedziemy do parku w samym centrum miasta, którego nie udało nam się jeszcze odwiedzić. Zawsze czekaliśmy na lepszą pogodę, bo trochę bez sensu jest spędzać dzień w parku, jeśli jest pochmurno i nie można zdjęć maski przeciwsmogowej. Jak to w chińskim parku, jest dużo jeziorek, bambusów, kwiatków i różnych altanek w historyzującym stylu. Za nami chodzi głośna chińska wycieczka szkolna – jak to na wycieczce: gania się w berka i wydaje kieszonkowe w sklepiku. Jeden zawodnik w jednej ręce trzymał loda, a w drugiej parówkę i zajadał na zmianę. Oprócz nich, oglądamy też Ekran Dziewięciu Smoków z glazury czy świątynie z Laputą – latającą wyspą, wyobrażeniem buddyjskiego raju. Po chingielsku nazywał się Pawilonem Ekstremalnego Szczęścia, więc w sumie nie wiedzieliśmy czego się spodziewać. Te wszystkie pawilony, sale i świątynie w Chinach mają chyba tym więcej charakteru, im mniej jest tu ludzi. Dziwimy się, że wszyscy tutaj zachwycają się rzeźbami z kamienia przypominającymi rozchlapany beton. Nie udaje nam się zobaczyć porannych ćwiczeń z tai chi, ale za to widzimy starszych Chińczyków tańczących do ludowego disco-polo z skrzeczącym wokalem.


Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.