Guanqumen


Wczoraj próbowaliśmy jeszcze wrócić do domu skrótem przez dworzec, ale nie udało nam się. Na dworzec nie można wejść bez biletu, a sama okolica wydaje się trochę szemrana. Przed budynkiem widzieliśmy tylko tłumy ludzi siedzących na placu i czekających na swój pociąg oraz ogromne kolejki do kas. Ciekawe, bo Pekińczycy nie wszędzie tak chętnie siadali na ziemi. Dziś pogoda nie zachęca do wyjścia z domu, a poza tym wstajemy późno, bo przeżywaliśmy do późna operację psa

Ciekawostki z życia na pekińskim blokowisku:

  • W naszym mieszkaniu jest oczyszczacz powietrza, chociaż i w Polsce zaczęły się takie pojawiać.
    Pod klatką jest warsztat jakiegoś druciarza od rowerów (wyglądającego na Mongoła), którego gotowanie zawsze nam pachnie w mieszkaniu.
  • Na naszym osiedlu można znaleźć wszędzie plenerowe siłownie, które cieszą się dużą popularnością. Dbanie o ciało jest w Chinach bardziej zakorzenione w kulturze, więc ćwiczą młodzi i starzy.
    Pod blokiem lądują się elektryczne samochody i skutery, których tu bardzo wiele jeździ (skutery to chyba prawie wszystkie są elektryczne). Niektóre nie różnią się wyglądem od spalinowych, a niektóre są dużo mniejsze i mniej aerodynamiczne.
  • Myślałem na początku, że nasze mieszkanie jest dobrze usytuowane, w końcu przed pierwszą obwodnicą z sześciu, to powinno być ścisłe centrum. Teraz jednak zauważam, że jest daleko do metra czy centrum handlowego, a to tutaj jest centrum życia. Tanie hotele są położone na tych turystycznych hutongach i to też mogłoby być ciekawe miejsce.
  • Niby idziemy tą samą ulicą co zawsze na pierogową ucztę (28y) w Glory Mall, ale odkryliśmy przypadkiem ogromny podziemny bazar spożywczy. Tu wszędzie jest drugie, podziemne miasto. Coś jak przejścia podziemne po Dworcem Centralnym w Warszawie, tyle że bez końca.

Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.