Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/mgrochoc/domains/mgrochocki.pl/public_html/wp-content/plugins/customify-2.3.31740/class-pixcustomify.php on line 1890

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/mgrochoc/domains/mgrochocki.pl/public_html/wp-content/plugins/customify-2.3.31740/class-pixcustomify.php on line 1926
Dzielnica 798 – Mateusz Grochocki

Dzielnica 798


Miasto na stepie

W Pekinie powietrze jest tak suche że ręce i usta pierzchną jak na mrozie (mimo wiosennej pogody). To znaczy – naprawdę suche – w Warszawie macie​ dziś pewnie ok. 50% wilgotności, a my 6%. Mimo że dziś jest ciepło (30*C), to ze względu na wyjątkowo niską wilgotność powietrza, temperatura nie jest problemem. Mniej przyjemne są raczej wiatry, które przynoszą pył i piasek z Mongolii Wewnętrznej, sprawiając, że całe miasto wydaje się zakurzone i ciągle trzeba je sprzątać. Jedyny plus z tych wiatrów, że rozwiewają trochę zanieczyszczenie powietrza. Impresje z kraju pierogów. Typowym chińskim widokiem w mieście są sprzątacze z bambusowymi miotłami i wszelkiego typu ochroniarze w czarnych mundurach. Na szczęście przynosi to skutek, bo miasto jest dość czyste i wyjątkowo bezpieczne. Wciąż zadziwia mnie, jak drobny interesy można tu prowadzić, żeby się z nich utrzymać. Na naszej ulicy ludzie potrafią sprzedawać używane ubrania z żuka albo prowadzić komis magnetowidów. Te nasze bloki w Pekinie trochę się różnią od polskich, bo np. mają znaczenie więcej okien (generalnie jest tu jednak trochę cieplej) i charakterystyczne obszerne kraty w oknach, które otwierają się na zewnątrz, a na których mieszkańcy urządzają sobie spiżarnię lub składzik. Dziś robimy sobie wolniejszy dzień, bo weekendy nie są najlepszym miejscem na zwiedzanie chińskich atrakcji turystycznych ze względu na tłumy miejscowych turystów. Mając już trochę dość pałaców i świątyń, kierujemy się dziś w zupełnie innym kierunku – do artystycznej i hipsterskiej dzielnicy 798. Żeby się tam dostać musimy przyjechać kilkadziesiąt stacji metra z dwoma przesiadkami, a potem jeszcze przejść kilometr po jakiś blokach kierując się na azymut w GPS (no bo przecież nie po chińskich nazwach ulic)

Dzielnica 798

798 Art District to zaskakujące miejsce w tym dość swojskim mieście. Jest pełne trochę bardziej światowych restauracji, sklepów z ładnymi, ale zupełnie niepotrzebnymi rzeczami. A także galerii sztuki zorganizowanych w na starych terenach kolejowych ze stanowczo zbyt drogimi biletami wstępu i barów dla białych turystów i expatów (generalnie wszystkie bary są dla białych, bo Chińczycy zawsze piją i jedzą na raz). Tutaj właśnie widzimy najwięcej Europejczyków w całym mieście, a widoczni tu Chińczycy są głównie młodzi, bogato wyglądający i bardziej światowi. Cała okolica sprawia to wszystko wrażenie atrakcyjnego miejsca, ale głównie jednak nastawionego na wydawanie pieniędzy przez pragnących światowego życia miejscowych hipsterów. Agnieszce bardzo podobają się uliczni grajkowie z okaryną lub ehru (chińskie skrzypce z jedną struną), na przemysłowych pozostałością niezliczona ilość młodzieży i blogerek modowych z Instagrama robi sobie zdjęcia.


Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.