Boqueria i inne barcelońskie targowiska


Mercado de la Boqueria
Wielkie nadzieję (m.in. na śniadanie) mieliśmy związane z tagiem spożywczym La Boqueria. Okazało się, że też niepotrzebnie, bo cały targ to tylko farma pieniędzy na turystach. Tłok jest ogromny, samo turyści fotografujący piękne jedzenie tabletami i nawołujący sprzedawcy. Choć z pewnością jest to najczystszy i najładniejszy targ spożywczy na świecie. Ceny jedzenia do ręki też akceptowalne (3e za degustację szynki iberyjskiej, 1e za wyciskany sok), bo taka wytworna gastronomia przy stolikach to już powyżej 10e. Nie wiem w końcu, czy te owoce morza smażone na straganach to oferta dla turystów czy miejscowy styl jedzenia.

Mercat de Santa Catharina
Po drodze udaje nam się trafić na smażalnie churros (kat. Xurros) bardzo lokalną i jedną z niewielu turystycznych rzeczy w tym mieście, do których udaje nam się trafić. Świeże rurki z ciasta smażonego w głębokim tłuszczu posypuje się cukrem i maczą w czekoladzie. Mając dość bycia dojonym w restauracjach, kupujemy sami produkty na obiad na targu. Kolejny targ w tym mieście okazuje się tak samo ładny i świetnie zaopatrzony, jak La Boqueria, a nie trzeba się rozpychać między zagubionym turystami. Poza pięknie ułożonymi owocami i świeżymi rybami, można spotkać też stoiska z hiszpańskimi delikatesami wędliniarskimi. Hiszpania właśnie słynie ze swojej suszonej szybki jamon iberico (ceny bardzo różne w zależności od długości starzenia szynki i dobrostanu jej właścicielki), kiełbasy chorizo, fuet i inne (trochę przypominające salami). Na obiad nakupili tyle, że do domu musimy wracać metrem. Leje, ciągle leje.


Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.