El Raval


La Rambla
Dzień zaczynamy od słynnego barcelońskiego deptaku La Rambla. Jak się okazuje, zupełnie niepotrzebnie, bo samo miejsce wydaje się nieciekawe i całkowicie zadeptane przez turystów. Owszem, niektóre kamienice są ładne (jedną jest na przykład inspirowana kulturą wschodniej Azji), ale tłumy na ulicy skutecznie psują nam humor. La Rambla ma dość charakterystyczny układ dla Barcelony – jest szeroka, a ciąg pieszy i rowerowy znajduje się pomiędzy pasami dla samochodów.

Santa Anna
Przy i w okolicy La Rambli oglądamy jeszcze dwa kościoły: barokowy Parròquia de la Mare de Déu de Betlem i gotycki Santa Anna z klasztornymi krużgankami. Ten drugi jest ważny dla fabuły książek popularnego barcelońskiego pisarza Carla Ruisa Zafona.

 

h

Eixample
W poszukowaniu obiadu zachodzimy aż na Placa de Catalunya, wielkiego placu w XIX-wiecznej części miasta. Tutaj już ulice są szersze, kamienice wyższe – restauracje zastąpiły sieciowe sklepy z odzieżą, a turystów – mieszkańcy. Na samym placu jest bardzo dużo ludzi.

100 montaditodos
Na obiad idziemy do polecanego nam hiszpańskiego fastfoodu – 100montaditos. Lokal nie wygląda jakoś zachęcająco, ale barcelońska specjalność – miniaturowe kanapeczki po 1e i tanie piwo sprawiają, że jest to tanie miejsce na najedzenie się i upicie. Kuchnia hiszpańska w najprostszej postaci – smażone ziemniaki, kiełbaski chorizo, piwo po 1,5e (a także drink z wina summer wine) sprawiają, że wychodzimy objedzeni i pijani (a przynajmniej ja). I tutaj kończy się moja rola przewodnika, bo pamiętam tylko że byliśmy w wielu sklepach z ciuchami i jakimiś przez jakieś slumsy wracaliśmy do domu. A, pamiętam jeszcze pomnik wielkiego, grubego kota na ulicy, która – jak wiele tutaj – w nazwie miała la Rambla.


Leave a comment


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.