Piran


Istria
Dzisiejszy dzień zaczynamy od wizyty w Piranie – śródziemnomorskiego miasteczka na Adriatykiem. Całą wycieczkę właściwie sponsoruje fakt, że Agnieszka zobaczyła gdzieś zdjęcie z Piranu i jej się tak tam spodobało. W południowej części Słowenii klimat zmienił się całkowicie na śródziemnomorski – trawa jest wypalona, drzewa – karłowate, wszędzie cykają świerszcze, a domy są pokryte dachówką. Półwysep Istryjski w ogóle zamieszkuje wiele Włochów (kiedyś w ogóle do nich należała) i wszystkie informacje są dwujęzyczne.
Piran
Sam Piran jest faktycznie piękny – wygląda jak włoskie miasteczko, tylko ceny są dużo rozsądniejsze – ale trudno by tam spędzić cały dzień. My spędzonym tam przedpołudniu znamy już większość ulic. Oglądamy port rybacki, stare ulice, kilka cerkwi, a ja jeszcze wchodzę zrobić kilka zdjęć na dzwonnicę kościoła. Dzielny yaris zawiózł nas aż tak daleko. Wiele osób próbuje plażować rozkładając swoje obozowiska na parkingach, chodnikach, pod garażami i dosłownie wszędzie. Dla nas chyba jest tu już zbyt gorąco i sucho – bardziej podobał nam się umiarkowany klimat Słowenii i trochę boimy się jechać dalej na południe. Po drodze jeszcze zaglądamy na solijsko, czyli miejsce, gdzie suszą sól z morza.

Leave a comment