Key West


Mallory Square

Dzisiaj udaje mi się dojść na drugi koniec Duval Street, czyli na północne wybrzeże wyspy. W końcowej części ulica staje się jeszcze ludniejsza, bardziej pijana i głośniejsza. Udaje mi się zajrzeć do całkiem ładnego kościoła episkopalnego, ale akurat nikt nie śpiewa gospel :(. Duval kończy się knajpami i nadmorskim placem Mallory Square, skąd kiedyś odpływały statki do Hawany. Dziś występują tu sztukmistrzowie (oglądałem np. show z tańczącą świnią), celebruje się zachód słońca za pomocą selfie, sprzedaje turystom wszystko jako pamiątkę i ogólnie panuje odpustowa atmosfera. Ale inne części nabrzeża zajmują bardzo eleganckie kawiarnie i port jachtowy (obydwa zapewne bez tańczących świń). My dajemy się skusić nachosom (smażony kukurydziany placek) z guacamole (pasta z awokado, pomidora, limonki, kolendry i szczypiorku) za 9 i oglądamy zachód słońca. Cyrkowcy, którzy ciągle muszą walczyć z innymi o uwagę przechodniów, nie wytrzymują konkurencji zachodu słońca.


Leave a comment