Mała Hawana


Buch
Z Bayside Marketplace udałem się do dzielnicy kubańskiej. Gdzieś zaraz za wieżowcami zaczęły się latynoskie dzielnice.  Wszyscy tu krzyczą lub się kłócą, a autubusy mają zbite lub mają zamalowane szyby. Pieprzyc Hong Kong, to jest najbardziej egzotyczne miejsce w jakim byłem. Dojazd z przesiadką w dzielnicy latynoskiej kosztował mnie tyle nerwów, ze chyba zacznę od drinka. Ale to dopiero jak opuściłem okolice Goverment Center egzotyka przywaliła mi z sierpowego. Okazało się, ze wysiadłem z autobusu z kilometr wcześniej niż powinienem i musiałem przejść przez dziwne amerykańskie przedmieście. Trochę strach.

Mała Hawana
Sama Mała Hawana jest bardzo turystyczna i gdy poszedłem do parku Maxina Gomeza pofotografować starych kubańczyków grających w domino były już tan dwie wycieczki. A potem przyjechały jeszcze dwa turystyczne piętrowe autobusy i zaczęły fotografować Kubańczyków. Szybko się stamtąd wyniosłem, bo turystów było więcej niż miejscowych. Wbrew przewodnikowi Mała Hawana nie ma już zbyt wiele atrkacjii. Zaglądam do kilku fabryk i salonów z cygarami, ale wydają się trochę na siłę. Podobnie jak galerie i kafeterie z „kubańską kawą”. Przewodnik jeszcze przegonił mnie jeszcze gdzieś ze dwa kilometry, ale nie było to warte. Zdobyłem kartę z internetem (40), co znacznie pomaga wyznaczanie marszruty autobusem. Jadę do Coconut Grove.

Jak bardzo nic tu nie ma


Leave a comment