Miyajima


Dziś w naszym centrum handlowym hotelu odbywa się chyba ślub, bo pod recepcją kręcą się odpicowani młodzi ludzie (więc wygląda to bardziej ba studniówkę). A na mieście jest mecz drużyn baseballowej Hiroshima Crabs, bo widzimy wielu kibiców. Idziemy na dworzec, na którym mają być potem do odebrania nasze walizki – byłoby super, jeśli to by się udało. Na dworcu widzimy, że nie tylko ludzie jeżdżą tu koleją -towary też. Mija nas sporo pociągów towarowych. My jedziemy na wycieczkę na wyspę Miyajimę – największą atrakcję Hiroshimy (i okolic). Gdy jedziemy przez przedmieścia zastanawiam się, po co budować tutaj domy, jeśli zajmują cała działkę. Ludzie nie mają nawet miejsca, by postawić na swojej posesji samochód, a domy stoją od siebie chyba mniej niż metr.

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

Miyajima
Pierwsza niespodzianka jest taka, że wszystko poszło dobrze i już koło południa meldujemy się na Świętej Wyspie. Druga jest taka, że tutaj też jest sporo jeleni, które szybko pokazują, że są zdolne nawet do przemocy, by zdobyć moje pieczywo czosnkowe. A ja zostaję gwiazdą Internetu, gdy uciekam przed jeleniem. Próbują nam zajrzeć do wszystkich toreb i wszystko zjeść. Mimo naszych starań i tak zjadają poł mapy i paczkę mokrych chusteczek.

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

Świątynia Itsukushima
Miyajama jest znana głównie z wielkiej (kilkunastometrowej) bramy torii, która stoi w czasie przypływu w wodzie. Według Japończyków to jeden z piękniejszych widoków w ich kraju. Ta brama jest wodnym wejściem właśnie do świątyni Itsukushima. Sama świątynia jest raczej zwykła (choć ważna) i miejscowych turystów interesuje wyłącznie zrobienie sobie zdjęcia ze słynną cynobrową torii. Szczególnie, że akurat jest przypływ (wszędzie tutaj są podawane informacje o pływach), bo potem będzie wyglądać gorzej. My idziemy też zobaczyć, która jest właściwie ciągiem chodników na wodzie. Kręci się tutaj wyjątkowo dużo kapłanów, a także jestesmy świadkami jakiś rytuałów i shintoistycznego ślubu. Agnieszka mówi, że panna młoda wygląda jakby założyła na siebie kołdrę. Panny młody i rodzice wyglądają normalniej – są w ciemnych kimonach.

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

Odpływ
W czasie powrotu na prom mamy szansę obejrzeć słynną torii po raz drugi – tym razem podczas odpływu. Morze się cofnęło naprawdę daleko i do morskiej bramy można dojść (prawie) suchą nogą. Śmierdzi wodorostami i morzem. Na tych wyrzuconych na brzeg glonach i wodorostach pasą się jelenie.

japonia20

japonia20

japonia20

Miasteczko
Miyajima ma jeszcze kilka atrakcji prócz cynobrowej torii, ale żadne nas nie zajmują na tyle, by się do nich przejść. Miasteczko na wyspie ma spokojny, kurortowy charakter i wolimy po nim spacerować oglądając stare, drewniane domy niż udać się np. do akwarium lub na tyrolkę. Na mieście – oprócz wszechobecnych sklepów prezentowymi ciastkami z fasoli – sprzedają też m.in. ostrygi na patyku i ciastka krewetkowe w kształcie liści klonu japońskiego. Żadne z nich nam nie smakują, ale okazuje się, że miejscowe jelenie zjedzą wszystko.

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

japonia20

Świątynia Daisho-in
Prawie przypadkiem trafiamy do położonej na stoku wzgórza buddyjskiej świątyni Daisho-in, która okazuje się niesamowitym miejscem. Kręcą się tutaj mnisi, którzy od czasu do czasu pobębnią lub pomruczą jakieś mantry. Czci się tutaj dalajlamę, układa mandale i w ogóle panuje jakiś klimat tybetańskiego buddyzmu. Świątynie tutaj to kilka budynków bez ścian, dużo kapliczek i nieskończona ilość dziwnych pomników i durnostójek.


Leave a comment